Saltarski Fotografie |strona www |miedź
„Teraz dostrzegł, jak tamci wymachują strzelbami i coś wołają, ale co — nie usłyszał. Dyliżans niczym taran runął na żywą przegrodę. Zdarli wędzidła i odskoczyli na boki. Wówczas zabrzmiał huk pierwszych strzałów. Jeźdźcy walili z rewolwerów. Odpowiedziały im długie lufy z dachu pojazdu.
Karol popędził wierzchowca bacząc pilnie, by ani na sekundę nie zrównać się z okienkami dyliżansu i nie znaleźć się na linii ognia. Jednakże nie padł stamtąd ani jeden strzał. Grzmiało jedynie z wysokości dachu przy hucznych okrzykach Cartyego. »
Gnała karoca, gnały konie napastników. Ustawiczny ruch uniemożliwiał celność strzałów i — jak zaobserwował Karol — kanonada była tylko oczywistym marnowaniem kul. Nażarisu o cal minęły leżącego, a wierzchowiec Karola wykonał krótki skok.
W nieustającej palbie nikt nie zorientował się, czy człowiek spadł z konia trafiony kulą, czy jakimś zbiegiem okoliczności stracił równowagę. Któż miał zresztą głowę do zastanawiania się nad tym
Z kolei wydarzyło się coś, co mogło przesądzić o losie dyliżansu i jego pasażerów. Wóz zatrzymał się gwałtownie, siedzący na górze potoczyli się na sam kraniec dachu i gdyby nie malutka barierka służąca do umocowania bagaży, stoczyliby się na ziemię. Karol w ostatnim momencie skręcił nieco w prawo. Zobaczył wówczas, że pierwszy koń w zaprzęgu runął, następny wpadł na niego i właśnie starał się dźwignąć. Zaś pudło dyliżansu siłą rozpędu pchnęło dwa ostatnie zwierzęta między dwa środkowe. Wtedy to trzech jeźdźców doskoczyło do kozła woźnicy. Karol zatrzymał wierzchowca, przyłożył kolbę do ramienia, pociągnął za cyngiel. Chybił. Wtedy zabrzmiały jeszcze dwa strzały i dwaj napastnicy zwalili się z kulbak, trzeci wypalił w stronę Karola, zawrócił w miejscu i pognał w bok, a po kilku sekundach zniknął za skalnym wzniesieniem.“(5)
perfumy calvin klein |gdynia hotele |Sekrety Świata
„Teraz dostrzegł, jak tamci wymachują strzelbami i coś wołają, ale co — nie usłyszał. Dyliżans niczym taran runął na żywą przegrodę. Zdarli wędzidła i odskoczyli na boki. Wówczas zabrzmiał huk pierwszych strzałów. Jeźdźcy walili z rewolwerów. Odpowiedziały im długie lufy z dachu pojazdu.
Karol popędził wierzchowca bacząc pilnie, by ani na sekundę nie zrównać się z okienkami dyliżansu i nie znaleźć się na linii ognia. Jednakże nie padł stamtąd ani jeden strzał. Grzmiało jedynie z wysokości dachu przy hucznych okrzykach Cartyego. »
Gnała karoca, gnały konie napastników. Ustawiczny ruch uniemożliwiał celność strzałów i — jak zaobserwował Karol — kanonada była tylko oczywistym marnowaniem kul. Nażarisu o cal minęły leżącego, a wierzchowiec Karola wykonał krótki skok.
W nieustającej palbie nikt nie zorientował się, czy człowiek spadł z konia trafiony kulą, czy jakimś zbiegiem okoliczności stracił równowagę. Któż miał zresztą głowę do zastanawiania się nad tym
Z kolei wydarzyło się coś, co mogło przesądzić o losie dyliżansu i jego pasażerów. Wóz zatrzymał się gwałtownie, siedzący na górze potoczyli się na sam kraniec dachu i gdyby nie malutka barierka służąca do umocowania bagaży, stoczyliby się na ziemię. Karol w ostatnim momencie skręcił nieco w prawo. Zobaczył wówczas, że pierwszy koń w zaprzęgu runął, następny wpadł na niego i właśnie starał się dźwignąć. Zaś pudło dyliżansu siłą rozpędu pchnęło dwa ostatnie zwierzęta między dwa środkowe. Wtedy to trzech jeźdźców doskoczyło do kozła woźnicy. Karol zatrzymał wierzchowca, przyłożył kolbę do ramienia, pociągnął za cyngiel. Chybił. Wtedy zabrzmiały jeszcze dwa strzały i dwaj napastnicy zwalili się z kulbak, trzeci wypalił w stronę Karola, zawrócił w miejscu i pognał w bok, a po kilku sekundach zniknął za skalnym wzniesieniem.“(5)
perfumy calvin klein |gdynia hotele |Sekrety Świata