Przesiadaliśmy się kilkakrotnie
Noclegi Biały Dunajec |PageRank - DVKO |firma budowalna mimremont

„Przesiadaliśmy się kilkakrotnie. Na zapadniętej w lasy stacyjce wygarnięto podróżnych z wagonów. Na pół rozwalona poczekalnia. Kobiety odrzucono pod jedną ścianę, mężczyzn pod drugą. Stoimy tak naprzeciwko. Osobista rewizja. Nie zdejmuję plecaka. W podwójnym dnie mam gazetki, oprócz tego drewnianą skrzynkę aparat nadawczy. Przyrzuciłam to drobiazgami koszula, ręcznik, mydło, chleb. Marian ma w swoim kożuszku zaszyte gazetki. Boję się o niego. Żandarmi rozpruwają bagnetami walizki, plecaki, czapki, kołnierze. Rewizja zaczęła się od mężczyzn. Stojąca obok mnie kobieta szepcze „Szukają Żydów".
Oczy Mariana spotkały się na sekundę z moimi. Jego tak zwykle piękną twarz wykrzywiła nienawiść i bez
siła. Gdy wypędzono nas z wagonu, Marian zdążył wsunąć mi do kieszeni malutki pistolet, z którym nie rozstawał się od powrotu z frontu. Zasłania mnie druga kobieta. Nie widzę już Mariana. Nie przyznam się do niego. Nigdy go nie znałam. Żandarmi każą mężczyznom rozpinać marynarki i spodnie. Rewidowani milczą. Skowyczą psy. Wrzeszczą rewidujący. Ich głos rozcina na kawałki całą poczekalnię. Odprowadzają kogoś ku drzwiom na perony. Uratowani, czy idą na śmierć Środkiem porozrywanej, zaśmieconej posadzki przesuwają się nogi psie i żandarmskie, wloką się czyjeś spodnie i tobołki. Chaos kroków, wrzasku i psiego wycia. Pod sufitem migoce karbidówka. Podchodzono teraz do kobiet. Każda starała się wycofać do tyłu, w ten sposób znalazłam się na samym przedzie. Twarz pod hełmem coś bełkocze i pieni się ze złością. Nic z tego nie rozumiem. Silna pięść pchnęła mnie w drzwi, w czarność przystacyjnej uliczki.“(12)



Expekt |pranie dywanów piaseczno |przynęty